Wydanie nr 12 z dnia 22.06.2018

Człowiek i zwierzę na wspólnym szlaku

PAMIĘTAJ, ŻE JESTEŚ GOŚCIEM!

Lato sprzyja aktywnemu wypoczynkowi na łonie natury. Górskie szlaki – nie tylko w Beskidach – zapełniają się miłośnikami przyrody i wędrówek wśród drzew. Na turystycznych ścieżkach, często krzyżujących się z trasami wędrówek mieszkańców lasu, coraz łatwiej stanąć oko w oko z dzikim zwierzęciem…

Sarny, jelenie, kuny, lisy, jeże bądź wiewiórki, a w wyższych górach wilki czy nawet niedźwiedzie, nauczyły się obcować z człowiekiem i chętnie korzystają z dobrodziejstw, jakie oferuje im jego obecność w ich naturalnym środowisku. Aby nie zachwiać jednak naturalnej równowagi ekosystemu, turyści powinni pamiętać o podstawowych zasadach i przede wszystkim być ostrożni.

Wybierając się na wycieczkę do lasu, w góry czy nawet nad rzekę, należy pamiętać, że to my jesteśmy gośćmi w miejscu naturalnego występowania wielu gatunków zwierząt i roślin, często będących pod ochroną. Mamy w związku z tym pewne obowiązki. Pamiętajmy i przestrzegajmy przed tym dzieci, że pod żadnym pozorem nie wolno niszczyć gniazd i nor, wybierać jaj oraz młodych, zabijać napotkanych zwierząt, znęcać się nad nimi. Kiedy natomiast napotkamy ranne lub chore zwierzę, powiadommy urząd gminy, na terenie którego się znajdujemy. Możemy zadzwonić także na straż miejską lub policję, a jeśli zwierzę jest pod ochroną, warto skontaktować się także z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Katowicach.

Kiedy podczas wędrówki napotkamy dzikie zwierzę, trzymajmy odpowiedni dystans i obserwujmy je spokojnie. Starajmy się go nie płoszyć, tym bardziej że nie mamy pewności, czy nie zachowa się w takiej sytuacji agresywnie. Pod żadnym pozorem nie możemy zabierać zwierzęcia z jego naturalnego środowiska. Nie powinniśmy też go dokarmiać, gdyż w ten sposób uczymy zbliżania się do ludzi i w pewnym stopniu udomawiamy. Niesie to groźne konsekwencje dla zwierzęcia, które w trudnych chwilach może sobie nie poradzić. Ważne, abyśmy pozwolili zwierzętom na samodzielne zdobywanie pokarmu i decydowanie o swoim losie. Wiąże się z tym także zakaz porzucania resztek żywności w lesie. Przepełnione kosze na śmieci są dla mieszkańców lasu łakomym kąskiem i rozleniwiają je. Warto jednak wiedzieć, że te darmowe stołówki są nie tylko źródłem pożywienia dla zwierząt, ale i wylęgarnią chorób oraz pasożytów. Pozostałości jedzenia, opakowania i inne śmieci lepiej wrzucać do zamkniętych i dobrze zabezpieczonych koszy, a najlepiej zabierać je ze sobą.

– Jeśli w plecaku turysty jest miejsce na jedzenie i napój, to uważam, że również opakowania po posiłku mogą się w nim znaleźć. Turysta nie powinien liczyć na to, że śmieci zdeponuje w lesie. Powinien nastawić się raczej na to, żeby zabrać je ze sobą. Odpadki żywnościowe i śmieci w lesie to z wielu względów duży kłopot i zagrożenie dla dzikich zwierząt. Mało kto mówi o tym, że tą drogą może dojść do zakażenia leśnych zwierząt groźnym wirusem ASF, czyli afrykańskim pomorem świń, a tego byśmy bardzo nie chcieli. Inna sprawa to kosze przy miejscach biwakowych. Tam nie ma problemu z opróżnianiem ich przez specjalne służby – wyjaśnia Leon Mijal, nadleśniczy z Ustronia.

W Ustroniu Dobce czy pod Małą Czantorią oraz przy edukacyjnej ścieżce przyrodniczo-leśnej „Skalica” znajdują się zielono-żółte pojemniki ze specjalną zamykaną klapą, by zapach odpadków nie wabił leśnych zwierząt. Kilka lat temu specjalne kontenery i kosze na śmieci zostały ustawione także przy popularnych beskidzkich schroniskach i szlakach z inicjatywy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach, której działania wsparł Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Razem z kontenerami zostały wówczas zainstalowane tablice informacyjne przybliżające turystom sylwetki niedźwiedzia i wilka oraz promujące pożądane zachowania turystów podczas pobytu w lesie.

(kredo)


Dzięki funduszowi

REKORDOWA WYMIANA PIECÓW

Kilka miesięcy temu samorząd Ustronia zawnioskował do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach o udzielenie długoterminowej pożyczki na inwestycje proekologiczne. Pożyczka została udzielona, a to oznacza, że pod Czantorią i Równicą kontynuowany będzie program ograniczenia niskiej emisji w budynkach jednorodzinnych.

Pomoc dla mieszkańców, którzy są zainteresowani wymianą pieców, to w Ustroniu swego rodzaju norma. Z każdym rokiem zainteresowanie jest większe. W przeprowadzonych dotąd siedmiu edycjach z dofinansowania skorzystało blisko 200 rodzin. Akcja jest kontynuowana, ponieważ w kolejce czekają następni chętni, a samorządowi bardzo zależy, żeby jakość powietrza w Ustroniu jak najszybciej uległa poprawie.

W 2017 roku na terenie Ustronia, dzięki pieniądzom pozyskanym z WFOŚiGW, zlikwidowanych zostało 76 starych i nieekologicznych kotłów.

Uzyskana w tym roku pożyczka wynosi 483 840 zł, a do tego dochodzi jeszcze bezzwrotna dotacja w wysokości 240 tys. zł, czyli w sumie prawie 724 tys. zł. Ta pomoc finansowa ze strony WFOŚiGW w Katowicach pozwoli zrealizować ósmą edycję programu ograniczania niskiej emisji na terenie miasta.

Dopłata obejmuje wymianę starego pieca na nowy. Konkretnie to 58 proc. wartości inwestycji, ale nie więcej niż 6032 zł. Resztę wnioskodawcy pokrywają we własnym zakresie. Nabór wniosków został właśnie zakończony. Chętnych było więcej niż przyjęty plan na ten rok. W kolejce czekało ponad 30 wniosków o dofinansowanie z poprzedniej edycji oraz 128 nowych. Zrealizowanych zostanie 120.

– Do tej pory udało się wymienić już około 200 starych pieców, co niewątpliwie ma pozytywny wpływ na czystość powietrza w naszym mieście. Teraz wymienionych zostanie kolejnych 120 pieców. To rekordowa liczba w dotychczasowych edycjach. Jak widać, zaczynamy osiągać coraz bardziej znaczący efekt ekologiczny. Ustroń jest miastem uzdrowiskowym i tego rodzaju działania mają priorytet – podkreśla burmistrz Ireneusz Szarzec.

Zdaniem gospodarza miasta to coraz większe zainteresowanie jest pokłosiem działań informacyjnych i edukacyjnych wśród mieszkańców, w czym pomocna jest lokalna prasa, m.in. „Głos Ziemi Cieszyńskiej”. Organizowane są też pogadanki i prelekcje w szkołach czy podczas spotkań z mieszkańcami. Swoją powinność wypełnia też Straż Miejska, która od momentu wejścia w życie uchwały antysmogowej podjętej przez Sejmik Województwa Śląskiego systematycznie kontroluje paleniska.

Działania służące poprawie jakości powietrza podjęto w Ustroniu w 2012 roku. Na początku 2016 roku został przyjęty Program Ograniczenia Niskiej Emisji do roku 2020. Miasto stara się zinwentaryzować liczbę pieców, które powinny być jeszcze wymienione. Taka wiedza pozwoli na zapewnienie odpowiedniej puli pieniędzy, żeby wszyscy chętni mogli wymienić stary piec na nowy.

(mark)


JAK ZOSTAĆ EKOROLNIKIEM?

Od kwietnia w Gospodarstwie Jaworze należącym do Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki PIB Grodziec Śląski im. Prof. M. Czai organizowane są warsztaty dla dzieci. Zakład, wychodząc naprzeciw potrzebom pedagogów w zakresie edukacji ekologicznej, proponuje ciekawe formy zajęć teoretycznych i praktycznych.

Pracownicy Zakładu uczą dzieci szkół podstawowych powiatów bielskiego i cieszyńskiego, jak zostać małym EKOrolnikiem. Działalność w zakresie edukacji dzieci jest możliwa dzięki uzyskaniu dofinansowania ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach na zadanie „Zostań małym EKOrolnikiem – ścieżka dydaktyczna”, w ramach którego wykonane zostały m. in. tablice edukacyjne. Oznakowane zostały trzy ścieżki edukacyjne w pięknym Gospodarstwie Ekologicznym w Jaworzu: zoologiczna, botaniczna i mechanizacyjna. Podczas warsztatów dzieci zapoznają się z treścią tablic edukacyjnych bogatych w wiedzę rolniczą i mnóstwo humoru. Tematyka tablic obejmuje produkcję roślinną, zwierzęcą  oraz ciekawostki związane z rolnictwem.

Podczas warsztatów dzieci mogą zwiedzić gospodarstwo wraz z możliwością poznania gatunków zwierząt gospodarskich. Oprócz tego prowadzone są zajęcia teoretyczne i praktyczne w salce dydaktycznej.  Podczas zajęć dzieci zapoznają się z działalnością całego Zakładu. Największą atrakcją są zajęcia praktyczne, podczas których maluchy robią ekologiczne masło w maselnicy, wykonują proste prace polowe oraz sadzą zboża. Działalność edukacyjna to kontynuacja wieloletniej misji Zakładu. Tym razem jednak podejmuje się próby dotarcia do młodego, nierzadko bardzo wymagającego słuchacza. Pracownicy Zakładu zaangażowani w realizację tego projektu mają nadzieję, że taka forma edukacji zdobędzie wielu małych zwolenników oraz satysfakcję ich nauczycieli.

Potwierdzeniem potrzeb w zakresie takiej formy edukacji jest liczne uczestnictwo dzieci w warsztatach. Od kwietnia do czerwca „Zaciszny Zakątek” przyjął około sześciuset uczestników.

W czerwcu kończą się warsztaty w roku szkolnym 2017/2018. Nie oznacza to jednak, że Zakład na tym poprzestanie. W związku z ogromnym zainteresowaniem, plany są wieloletnie, dlatego bez obaw każde dziecko z naszego regionu będzie miało okazję zobaczyć „Zaciszny Zakątek” w Jaworzu.

Udział w warsztatach potwierdza się Certyfikatem Małego EKOrolnika. Efektem tej działalności jest podniesienie świadomości ekologicznej dzieci oraz poszerzenie wiedzy w dziedzinie rolnictwa ekologicznego. W dzisiejszych czasach istotnym elementem edukacji dzieci jest ekologia. W tym przypadku połączenie różnych  form edukacji wydaje się być strzałem w dziesiątkę.


 

Do pobrania: PDF

Wydanie nr 11 z dnia 08.06.2018

Odkrywać, badać, poznawać świat, czyli…

ZIELONA OAZA W OCHABACH

Szkoła Podstawowa im. Karola Miarki w Ochabach Małych jako jedna z dwóch placówek oświatowych w powiecie cieszyńskim otrzymała w tym roku dofinansowanie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach w ramach konkursu „Zielona Pracownia 2018”. Na liście szczęśliwców znalazło się – przypomnijmy – 127 jednostek, a 153 starały się o pieniądze.

W jednym z poprzednich wydań „Głosu” prezentowaliśmy klasę, która powstanie w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2 w Wiśle Malince, a dziś pokazujemy, jak  będzie wyglądać ekologiczna pracownia w Ochabach Małych. Zgodnie z zamysłem władz szkoły, z tego wyjątkowego miejsca – nazwanego „Zieloną Oazą” – będą mogli korzystać nie tylko uczniowie, ale także absolwenci i dzieci uczęszczające do miejscowego przedszkola. Dyrekcja ma nadzieję, że uda się stworzyć takie miejsce, w którym zdobywanie wiedzy będzie się kojarzyć tylko i wyłącznie z odkrywaniem, badaniem i samodzielnym poznawaniem świata, i co więcej – stanie się inspiracją do podejmowania kolejnych działań na rzecz ochrony środowiska.

W ramach przedsięwzięcia pomieszczenie, w którym powstanie „Zielona Oaza”, zostanie odmalowane, zyska nową wykładzinę, a na ścianach pojawią się fototapety nawiązujące do pustyni i oazy właśnie. Zmodernizowana zostanie ponadto instalacja elektryczna, a świetlówki – wymienione. Pracownia wyposażona będzie w nowe meble, nowoczesny sprzęt multimedialny i mnóstwo pomocy dydaktycznych, które wykorzystywane będą podczas zajęć z przedmiotów przyrodniczych, biologicznych i chemiczno-fizycznych, a także zajęć dodatkowych koła biologiczno-ekologicznego i chemicznego. Szkoła planuje zakup m.in. sprzętu multimedialnego, zestawów do badania wody, powietrza i gleby, różnego rodzaju mikroskopów, lup, kompasów, globusów, preparatów, modeli, tablic i plansz edukacyjnych.

Koordynatorem projektu jest Anna Żertka, nauczyciel chemii i przyrody, która przygotowała odpowiednie wnioski, kosztorysy i zadbała o wizualizację „Zielonej Oazy”. Całkowity koszt realizacji przedsięwzięcia w Ochabach Małych wyniesie 40 536 zł. Większość wydatków uda się pokryć z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, który przekazał szkole 30 000 zł. Wkład własny placówki to natomiast  10 536 zł, w tym 6 500 zł z nagrody uzyskanej w pierwszym etapie konkursu „Zielona pracownia”. Resztę – 4 036 zł – dołoży Rada Rodziców.

(kredo)


Poznaj ich historię i daj im swój głos!

DRZEWA Z ASPIRACJAMI

Rozpoczęło się głosowanie na „Drzewo Roku 2018”. W konkursie organizowanym przez Klub Gaja w Bielsku-Białej, znaną w regionie organizację ekologiczną, podejmująca działania chroniące przyrodę także w powiecie cieszyńskim, startują dwa drzewa z naszego terenu. Przez cały czerwiec można oddać na nie swój głos.

Ideą, jaka już od ośmiu lat przyświeca konkursowi, jest szukanie drzew, które są nie tyle wiekowe, ale mają za sobą jakąś historię. Które pobudzają wyobraźnię i jednoczą lokalną społeczność, są przez ludzi kochane i pielęgnowane. – Stare drzewa to nasze dziedzictwo i podtrzymywanie żywej tradycji. To także piękno i ciągłość. Bardzo to niepokojące, że nie zawsze szanujemy te wartości i dla doraźnego zysku niszczymy drzewa, krajobraz i opowieści. Drzewa to nasi przyjaciele – przekonuje Jacek Bożek, założyciel Klubu Gaja.

Do etapu, w którym o zwycięstwie decydują głosy internautów, dostały się dwa drzewa rosnące na terenie gminy Hażlach. Pierwsze z nich to dąb Mieszko w Kończycach Wielkich, liczący około 500 lat i od 1954 roku objęty ochroną pomnikową. Okaz ma wysokość 30 m, a jego obwód liczy 856-910 cm. Do konkursu zgłosiła drzewo Komisja Ochrony Przyrody oddziału PTTK „Beskid Śląski” w Cieszynie. Mieszko jest najgrubszym i jednym z najstarszych dębów na Śląsku. Za sprawą wieku i swoich rozmiarów należy do dębowej elity w naszym kraju. Drzewo można podziwiać w parku otaczającym dawny zamek Larischów i Thunów. Jedna z historii związanych z nim mówi o wojennej wyprawie króla Jana III Sobieskiego pod oblężony Wiedeń. W Kończycach zakończono jeden z dziennych etapów marszu, a w pobliżu starych dębów pochowano konie, które padły podczas męczącej wędrówki. Kiedy wojsko opuszczało ten teren, wieśniacy słyszeli ponoć tęskne rżenie pogrzebanych zwierząt. Zaczęli też omijać to miejsce, szepcząc między sobą, że w parku straszą duchy husarskich rumaków. Dopiero kiedy na jednym z dębów powieszono obrazek z wizerunkiem Matki Boskiej, tajemnicze odgłosy ustały. Miejscowi mówią także o tym, że pod koniec XIX wieku w pobliżu starych dębów biło źródełko z krystalicznie czystą wodą, której szklankę dla zdrowia wypijała codziennie hrabina Gabriela Thun-Hohenstein. To ona także była fundatorką nowej kapliczki z obrazem Matki Boskiej, którą zawieszono na drzewie.

Do tytułu „Drzewa Roku 2018” aspiracje ma także Zielona Grusza, której wiek liczony jest na 150 lat, wysokość sięga 8 m, a obwód 190 cm. Okaz zgłosił do konkursu cieszynianin, Jan Machała. Grusza rośnie na tzw. trójstyku między Kończycami Wielkimi, Kończycami Małymi i Pruchną, ale na terenie pierwszej z wymienionych wiosek. Korzenie zapuściła na otwartej przestrzeni przy wąskiej drodze, stoi samotnie, co potęguje wrażenie, które robi. Drzewo jest coraz bardziej pochylone, a jego korona rachitycznie pogięta. Również i z nim jest związanych kilka historii. Ludowe podanie mówi o posadzeniu gruszy przez miejscowych chłopów na pamiątkę zniesienia pańszczyzny. Miejsce zostało wybrane nieprzypadkowo. Najstarsi mieszkańcy mawiali, że rośnie tam, gdzie stała drewniana ława, na której siadywał zarządca pańskich dóbr i pilnował porządku podczas prac polowych. Chłopi, którzy nie pracowali wystarczająco pilnie, otrzymywali za karę srogie baty. Wymierzano je właśnie na skraju pola.

Internetowy plebiscyt znajduje się na stronie www.drzeworoku.pl Konkurs jest częścią szerszego programu edukacji ekologicznej Klubu Gaja, realizowanego przy wsparciu zarówno Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, jak i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

(kredo)


Żeby powietrze było czystsze

KLASTER ENERGII W BRENNEJ

W Brennej, dzięki tak zwanemu klastrowi energii, wspomagane mają być działania mające na celu poprawę stanu środowiska naturalnego, a w szczególności jakości powietrza.

– Brenna jest jedną z trzydziestu trzech gmin w Polsce, które w maju otrzymały certyfikat klastra energii przyznawany przez Ministerstwo Energii – informuje wójt Brennej Jerzy Pilch. Czym jest ów klaster, którego oficjalna nazwa to Klaster Energii Brenergia Lokalnego Systemu Energetycznego? – To porozumienie współpracy lokalnego samorządu, przedstawicieli przedsiębiorstw i jednostek badawczo-naukowych. Dostrzegając problem niskiej emisji na obszarze gminy oraz mając na uwadze wymogi środowiskowe, wymienione strony postanowiły nawiązać współpracę w ramach klastra oraz określiły cele i kierunki działania, które przyczynią się do stworzenia Lokalnego Systemu Energetycznego opartego o ekologiczne i odnawialne źródła energii – wyjaśnia wójt Jerzy Pilch.

Główne cele klastra Brenergia to samowystarczalność energetyczna wraz z poprawą lokalnego systemu bezpieczeństwa energetycznego oraz likwidacja niskiej emisji pochodzącej z pieców i kotłów działających na terenie gminy Brenna. Co między innymi będzie robione, aby te cele zostały zrealizowane? Na przykład samorząd będzie zabiegał o tak zwaną poprawę efektywności energetycznej swoich budynków poprzez ich termomodernizację oraz instalację odnawialnych źródeł energii.

W planie jest także wykorzystanie pochodzącej z lokalnych zasobów biomasy do ogrzewania oraz zapewnienie mieszkańcom wsparcia inwestycyjnego w kwestii budowy instalacji fotowoltaicznych.

(hos)


Do pobrania: PDF

Wydanie nr 10 z dnia 25.05.2018

Będą budować wodociąg

EKOLOGICZNA TRÓJWIEŚ

W Trójwsi szykuje się kilka dużych ekologicznych inwestycji. Na ostatniej sesji Rady Gminy Istebna radni zdecydowali, że poproszą o pomoc w ich realizacji Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Podjęli jednocześnie dwie uchwały, w których popierają działania wójta zmierzające do zaciągnięcia odpowiednich pożyczek z tego źródła.

Pierwsze przedsięwzięcie to rozbudowa i remont sieci wodociągowej na Zaolziu w Istebnej. Jak wyjaśnia Bogusław Juroszek, kierownik Referatu Gospodarczego i Rolnictwa w Urzędzie Gminy w Istebnej, inwestycja jest realizowana w obszarze, w którym co prawda istnieje już wodociąg, lecz jest w tak złym stanie technicznym, iż konieczna jest budowa nowego. Znajdujące się w ziemi rury posiadają niewystarczającą średnicę, a ponadto dochodzi tam do częstych przerw w dostawach wody.

W ramach inwestycji zostanie wybudowana nowa sieć wodociągowa o łącznej długości 6,8 km oraz przyłącza do 102 budynków. Koszt inwestycji oszacowany został na 2,9 mln zł, z czego pożyczka z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wyniesie 1 mln zł. Gminie udało się także otrzymać dofinansowanie na ten cel z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w tej samej wysokości. Resztę – 900 tys. zł – zapłaci ze środków własnych. – W najbliższym czasie zostanie rozstrzygnięty przetarg i zawrzemy umowę z wykonawcą robót. Przekazanie placu budowy nastąpi jeszcze w tym miesiącu – poinformował radnych Bogusław Juroszek.

Druga inwestycja realizowana będzie w Koniakowie dla czterech przysiółków – Koryto, Fibaczka, Wyżrana i Rupienka. Gmina przystępuje tam do budowy sieci wodociągowej o długości 3,6 km, doprowadzając wodę do 50 gospodarstw.

– W tym przypadku szacujemy inwestycję na 1,4 mln zł, a na realizację przedsięwzięcia, oprócz środków własnych w wysokości 700 tys. zł, staramy się również o pożyczkę w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 700 tys. zł. Rozstrzygnięcie przetargu i zawarcie umowy planowane jest na maj, natomiast rozpoczęcie prac – na czerwiec. Oba zadania chcemy zakończyć jeszcze w tym roku – dodaje Bogusław Juroszek.

Po spłaceniu 60 procent wartości pożyczek z katowickiego funduszu, gmina uzyska możliwość umorzenia reszty należności, pod warunkiem, że te środki zostaną przekazane na realizację kolejnych przedsięwzięć w zakresie ochrony środowiska.

(kredo)


Inwestycja z zyskiem dla środowiska

FUNDUSZ WSPARŁ WISŁĘ

Dzięki wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach zmodernizowano komunalny budynek w Wiśle. Teraz do jego ogrzania będzie potrzeba dużo mniej energii, co przełoży się na wymierne zyski nie tylko dla miejskiego budżetu, ale przede wszystkim dla środowiska naturalnego.

Mowa konkretnie o remoncie budynku komunalnego stojącego przy ulicy Niemca 4. Wykonano jego termomodernizację, w ramach której między innymi ocieplono dach i ściany. Komunalny obiekt zyskał ponadto nową elewację oraz zadaszenie nad wejściem. – To kolejna zakończona inwestycja, na którą czekali mieszkańcy tego budynku. Zmodernizowany obiekt prezentuje się świetnie i z pewnością wpłynie pozytywnie na wizerunek miasta – mówi burmistrz Wisły, Tomasz Bujok.

Remont kosztował 154 924 zł, a dofinansowanie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach – w formie pożyczki udzielonej na atrakcyjnych warunkach – wyniosło 117 708 zł.

(hos)


OGIEŃ NIE UŻYŹNIA!

Za nami pierwsza fala pożarów suchej roślinności i nieużytków, która pojawia się zawsze na początku wiosny. Niestety, podobnie jak w poprzednich latach, strażacy poświęcili bardzo dużo czasu na walkę z czerwonym kurem. Świadczy o tym statystyka: ponad 2600 pożarów w skali województwa i kilkadziesiąt na terenie powiatu cieszyńskiego od marca do kwietnia. Drugiej fali można spodziewać się na przełomie wiosny i lata…

O problemach z tym związanych piszemy każdego roku, by uświadomić amatorom wypalania suchej roślinności, że postępują niewłaściwie. Powodują bowiem zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, a także zwierząt. Przykładem niech będzie dramatyczne zdarzenie z Kiczyc, gdzie ubiegłej wiosny konieczny był jak najszybszy transport do szpitala poparzonego 81-letniego mężczyzny. Spalał suche liście i gałęzie, gdy niespodziewanie od ognia zajęło się jego ubranie. Mężczyzna zdążył dobiec do pobliskiego potoku, stłumił płomienie wodą, ale doznał poważnych poparzeń. Trafił na leczenie do specjalistycznego szpitala. W skrajnych przypadkach mamy do czynienia z ofiarami śmiertelnymi wśród ludzi. Liczba zwierząt ginących w płomieniach jest z pewnością o wiele większa. Taka statystyka nie jest niestety prowadzona.

Obszary, na których znajdują się wysuszone rośliny, stanowią łatwy materiał palny sam w sobie, a kiedy dochodzi do tego nieodpowiedzialne zachowanie człowieka, pojawia się prawdziwa ogniowa plaga. Od dawna otóż pokutuje przekonanie, że wypalanie suchej trawy użyźni glebę, powodując szybszy i bujniejszy wzrost młodej trawy. Niestety, zamiast korzyści ekonomicznych, mamy straty.

Ogień – powtórzmy to jeszcze raz – wyjaławia glebę, niszczy miejsca lęgowe ptaków, zabija owady i inne zwierzęta oraz unicestwia cenne gatunki roślin leczniczych i miododajnych. W ogniu giną dżdżownice użyźniające ziemię, biedronki zjadające mszyce, czy mrówki tępiące szkodliwe owady. Na skutek działania ognia gleba jest pozbawiana ochronnej warstwy w postaci roślinności, a więc szybciej i łatwiej podlega erozji i łatwiej wchłania rozmaite trucizny. Płomienie zabijają też większe zwierzęta, jak choćby zające, bażanty i skowronki, nie mówiąc o gniazdach z młodymi.

Wraz z ogniem do atmosfery przedostają się duże ilości dwutlenku węgla oraz substancji rakotwórczych, a gęsty dym z pożarów przy drogach utrudnia widoczność kierowcom. Bywa i tak, że wypalanie suchych traw wymyka się spod kontroli. Z uwagi na częste sąsiedztwo upraw leśnych, ogień z nieużytków potrafi przenieść się do lasu, który po pożarze odradza się bardzo długo.

Trzeba także wiedzieć i pamiętać, że wypalanie traw jest niezgodne z prawem. W ustawie o ochronie przyrody czytamy bowiem, że „zabrania się wypalania roślinności na łąkach, pastwiskach, nieużytkach, rowach, pasach przydrożnych, szlakach kolejowych lub w strefie oczeretów i trzcin”, a kto nie stosuje się do tego zakazu, podlega karze aresztu lub grzywny.

Kodeks wykroczeń przewiduje karę aresztu, nagany lub grzywny, której wysokość wynosi od 20 do 5000 zł. Jeżeli odpowiadamy w procesie karnym, to w przypadku sprowadzenia zagrożenia dla ludzkiego życia, możemy usłyszeć wyrok pozbawienia wolności od roku do dziesięciu lat. A rolników wypalających łąki może dodatkowo dotknąć cofnięcie dopłat z funduszy unijnych. Jeżeli ktoś korzysta z tej formy dotacji, jest zobowiązany do użytkowania gruntów w ten sposób, żeby „utrzymać ziemię w dobrej kulturze rolnej”, czyli m.in. nie wypalać areałów rolnych.

(mark)


Do druku: PDF