Wydanie nr 9 z dnia 10.05.2018

Sprzątanie świata i zielona pracownia

EKOLOGIA W WIŚLE MALINCE

Uczniowie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Wiśle Malince posprzątali na wiosnę swoją dolinę, a w przyszłości będą się uczyć w tak zwanej zielonej pracowni.

Jest już tradycją, że dzieci i młodzież z Zespołu Szkolno-Przedzkolnego nr 2 w Wiśle Malince biorą udział w akcji „Sprzątanie świata – Polska” będącej częścią międzynarodowego ruchu na rzecz ochrony środowiska „Clean up the World”. W tym roku również posprzątali na wiosnę swoją dolinę, a efekt ich pracy to kilkanaście worków pełnych śmieci. Na tym nie koniec proekologicznych działań i planów w tej edukacyjnej placówce.

– Z wielkim entuzjazmem przyjęliśmy fakt, że nasza placówka została nagrodzona w konkursie na najlepszy projekt ekopracowni: „Ekośrodowisko – dotknąć natury”, organizowanym przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. W pierwszym etapie szkoła otrzyma nagrodę finansową w wysokości 6 500 zł na realizację projektu w roku szkolnym 2018/2019. Celem projektu jest modernizacja sali przyrodniczej, polegająca na wyposażeniu jej w nowoczesny sprzęt, między innymi w tablicę interaktywną, mikroskopy, wizualizer, meble, pomoce dydaktyczne czy gry edukacyjne. Pozwoli to na prowadzenie ciekawych zajęć lekcyjnych, organizowanie zajęć dodatkowych podczas przerw, a także przygotowanie spotkań pozalekcyjnych z zastosowaniem nowatorskich metod pracy z zakresu nauk przyrodniczych i ochrony środowiska. Realizacja projektu z pewnością wpłynie na podniesienie świadomości ekologicznej uczniów, którzy będą mogli choć przez chwilę „dotknąć natury” – informuje Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 2 w Wiśle Malince.

(hos)


SZKODLIWE NIEDOPAŁKI

Można je zauważyć niemal na każdym kroku – na ulicach i trawnikach, przy domach, na drogach, w parkach, w lesie. To jedne z najczęściej spotykanych odpadów, może niepozornych, ale bardzo niebezpiecznych dla środowiska.

Mowa o niedopałkach papierosów, które są wyrzucane przez wielu palaczy gdzie popadnie. Zawarte w nich toksyny mają tymczasem destrukcyjny wpływ na środowisko.

Problem niedopałków stał się w ostatnich latach bardziej dokuczliwy, gdyż palaczom kategorycznie zabroniono puszczania dymka w zamkniętych pomieszczeniach – biurach, szkołach, szpitalach, instytucjach publicznych, kawiarniach czy restauracjach. Palą więc na świeżym powietrzu, a pozostałości po ich nałogu lądują nie zawsze w kubłach na śmieci. Pety wyrzucone podczas spaceru na chodnik czy trawnik, są przenoszone dalej. Wraz z wodami deszczowymi rozpoczynają bowiem swoją wędrówkę po świecie, często trafiając do rzek i mórz.

Papierosowe filtry – zawierające mnóstwo niebezpiecznych dla zdrowia człowieka i przyrody substancji chemicznych – dość trudno rozkładają się w środowisku. Naturze zajmuje to od kilku miesięcy do nawet dwóch lat, w zależności od rodzaju filtra. Jak alarmują naukowcy, jeden niedopałek potrafi zatruć około metra sześciennego gleby, a jeśli trafi bezpośrednio do jeziora, rzeki czy stawu – szkodliwie działa aż w 100 metrach sześciennych wody. Z rozmiękczonych niedopałków wyciekają nikotyna, benzeny, sole metali ciężkich i inne świństwa.

Papierosowe odpady zagrażają nie tylko glebie i zbiornikom wodnym, ale również zwierzętom – zwłaszcza rybom i ptakom. Bardzo często bowiem zdarza się, że połykają je, myląc z naturalnym pożywieniem. Wraz z petami do zwierzęcych żołądków trafiają w ten sposób trucizny.

Warto również pamiętać, że zaśmiecanie traktowane jest jako wykroczenie. Osoba, która zostanie przyłapana przez mundurowych na wyrzucaniu niedopałka w inne miejsce niż kubeł na śmieci, może zapłacić grzywnę w wysokości 500 zł.

(kredo)


W Puńcowie i Bażanowicach

WORY PEŁNE ŚMIECI !

Z inicjatywy strażaków, działaczy klubu sportowego, sołtysa oraz samych mieszkańców odbyło się wielkie sprzątanie Puńcowa. W teren wyruszyło kilkadziesiąt osób. Wielkie sprzątanie odbyło się też w Bażanowicach.

Najwięcej odpadów w Puńcowie zostało zebranych na ulicy Wielodroga, gdzie zlikwidowano dwa dzikie wysypiska oraz wzdłuż drogi powiatowej (na długości około 6 km), prowadzącej z Cieszyna do Dzięgielowa.

Do dużego kontenera trafiły m.in. odpady budowlane, pampersy, szkło, plastik, puszki po napojach, części samochodowe, damska bielizna, urządzenia akwarystyczne i stary telewizor.
W sprzątnie swojej miejscowości zaangażowali się też mieszkańcy Bażanowic. W dorocznej akcji zorganizowanej przez radę sołecką, OSP, KGW i Stowarzyszenie Miłośników Bażanowic wzięli

udział dorośli, młodzież i dzieci. Zbierali śmieci wzdłuż dróg gminnych i trasy powiatowej Cieszyn – Ustroń. Wśród odpadów przeważały butelki, puszki, folie, materiały budowlane, plastik i zabawki.

W obie akcje włączyła się gmina Goleszów, zapewniając wywóz odpadów na wysypisko oraz przekazując część worków na śmieci.

(mark)


Do druku: PDF

Wydanie nr 8 z dnia 20.04.2018

Nowe rozdanie wojewódzkiego programu

SMOGOWI MÓWIMY: STOP!

Pod koniec marca Rada Nadzorcza Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach zatwierdziła „Szczególne zasady dofinansowania dla osób fizycznych realizujących inwestycje w ramach Programu SMOG STOP”. Jest to edycja na 2018 rok.

Trwają prace nad nowym regulaminem naboru dla „Programu SMOG STOP 2018”. Decyzja Rady Nadzorczej katowickiego funduszu oznacza, że w najbliższym czasie, czyli w drugim kwartale roku, nastąpi publikacja nowych wytycznych. Osoby zainteresowane otrzymaniem dotacji dowiedzą się między innymi o tym, kiedy odbędzie się nabór wniosków o dofinansowanie, kto będzie uprawniony do ubiegania się o dotację na wymianę starego źródła ciepła na nowe, a także jaki zakres rzeczowy objęty będzie wsparciem. Poznają ponadto tegoroczną wysokość dofinansowania i dowiedzą się, czy można będzie łączyć tę dotację ze wsparciem finansowym z innego źródła. I wreszcie, stanie się jasne, jakie dokumenty będzie trzeba przedłożyć, aby móc ubiegać się o dofinansowanie.

Już wiadomo, że beneficjentami „Programu SMOG STOP” będą osoby fizyczne posiadające tytuł prawny do jednorodzinnego budynku mieszkalnego. Do kosztów kwalifikowanych w rozliczeniu środków katowickiego funduszu uwzględniane będą faktury wystawione oraz wydatki poniesione po 31 maja 2018 roku. Zakończenie inwestycji nie może natomiast nastąpić przed 1 czerwca 2018 roku.

Nabór wniosków planowany jest wstępnie na czwarty kwartał roku. Aktualne informacje na temat nowego programu oraz regulaminu naboru można na bieżąco śledzić na stronie internetowej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach pod adresem www.wfosigw.katowice.pl

(mark)


Zanim rozpoczną amory…

PŁAZOM NA RATUNEK

Żaby szykują się do amorów. Zawsze na początku wiosny, czyli mniej więcej na przełomie marca i kwietnia, zaczynają wędrówkę na gody. W drodze sporo z nich niestety ginie…

Rozjechane przez samochody płazy widać choćby na drodze Cieszyn – Ustroń. Kłopot bierze się z tego, że biegnie ona pomiędzy stawami w Gułdowach. A żaby mają taki zwyczaj, że opuszczają zbiorniki wodne i migrują na sąsiednie podmokłe łąki, aby tam – po amorach – złożyć skrzek. W tym celu muszą pokonać bardzo ruchliwą trasę i kończą żywot pod kołami pędzących aut.

Na szczęście wiele płazów udaje się uratować dzięki zaangażowaniu Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego w Cieszynie. Od wielu lat, po obu stronach drogi biegnącej przez Gułdowy, montowane jest specjalne ogrodzenie. Wysoka na pół metra siatka ma utrudnić żabom wydostanie się z rowów przy stawach. Mimo tej przeszkody, tylko sobie znanym sposobem, żaby i tak wyłażą na jezdnię. Kierowcy nie reagują na ten widok i po żabach zostaje… płaski ślad.

A żab niestety jest coraz mniej. Tymczasem są one przecież naturalnymi wrogami między innymi dla komarów i ważnym czynnikiem zachowania równowagi biologicznej w środowisku. Sposobem uratowania kumkających płazów byłoby wyłapanie ich i przeniesienie na drugą stronę z brzegu stawu. Do tego jednak potrzebna jest masowa akcja miłośników przyrody. Jak dotąd, nikt w powiecie cieszyńskim – a przynajmniej nic „Głosowi” o tym nie wiadomo – na takie przedsięwzięcie się nie zdecydował…

(mark)


Uczniowie już piszą

LISTY DLA ZIEMI

Ponad 120 miast i gmin przystąpiło do największej w tym roku akcji ekologicznej w Polsce. Mowa o „Listach dla Ziemi”, czyli projekcie Fundacji Ekologicznej Arka z Bielska-Białej. W gronie uczestników, podobnie jak w poprzednim roku, znalazł się Cieszyn.

Akcja ta, organizowana po raz szósty, wystartowała w tym roku 11 kwietnia i już na stałe wpisała się w kalendarz ogólnopolskich wydarzeń ekologicznych. Każdorazowo bierze w niej udział kilkaset gmin, kilka tysięcy placówek oświatowych i kilkaset tysięcy uczniów. Najważniejszą częścią jest pisanie listów dla Ziemi, czym zajmują się uczniowie z całej Polski. W ten sposób dzieci namawiają dorosłych do działań proekologicznych.

Listy powstają podczas kwietniowych zajęć szkolnych, na specjalnym ekologicznym papierze wykonanym z makulatury. Ich tematyka jest zwykle związana z gospodarką odpadami, czyli problemem, który jest zawsze na czasie. Dzieci zabiorą listy do domów i wręczą je rodzicom, dziadkom, wujkom i ciociom. I tutaj tkwi sedno akcji. Uczniowie, zanim chwycą za pióra, postarają się dokładnie zapoznać z gospodarką odpadami, a dorośli przeczytają to i być może wyciągną właściwe wnioski, a w efekcie – zrobią coś pożytecznego dla środowiska.

Akcji pod hasłem „Listy dla Ziemi” będą towarzyszyć happeningi, wystawy, konkursy, zbiórki surowców. I takich działań trzeba spodziewać się w nadolziańskim grodzie. Ponadto do szkół trafią plakaty, filmy i broszury edukacyjne. Pomogą one w przygotowaniu lekcji tematycznych i ułatwią uczniom napisanie listów.

Akcję zwieńczy konkurs na najpiękniejszy list. Jury złożone z dziennikarzy i nauczycieli wybierze te najlepsze, które będą promowane w mediach i pokazywane na wystawach w całym kraju.

(mark)


Podpałki nie tylko naturalne

CZAS NA (EKO)GRILLOWANIE

Zbliżający się długi majowy weekend to idealny moment na rozpoczęcie sezonu grillowego. Podpowiadamy, jak zrobić to w zgodzie z naturą.

Jeżeli jesteśmy dopiero na etapie kupowania sprzętu, to warto zastanowić się nad gazową alternatywą dla tradycyjnego grilla węglowego. Co prawda, przyrządzane na nim potrawy nie będą mieć – lubianego przez wielu smakoszy – specyficznego aromatu, ale podczas korzystania z grilla gazowego do atmosfery trafi mniej dwutlenku węgla. Jeżeli jednak mamy już tradycyjnego grilla, to używanie go w sposób maksymalnie przyjazny naturze w dużej mierze zależy od nas samych.

Zacząć wypada od surowca, który będzie źródłem ciepła. Najlepsze rozwiązanie to węgiel drzewny. Pamiętajmy, że zarówno drewno z drzew iglastych, jak i szyszki, nie nadają się do używania podczas grillowania, gdyż posiadają w sobie soki, które hamują proces spalania oraz mogą wydzielać szkodliwe substancje. Na podpałkę najlepsze będą suche gałązki czy nieduże szczapki liściastego drewna, bądź też naturalnie nasączone, ekologiczne podpałki, które bez trudu można kupić w niemal każdym sklepie z artykułami ogrodowymi. Zwykłe, nasączone chemicznie podpałki, dają co prawda silniejszy płomień i są skuteczniejsze w działaniu, ale zawarte w nich substancje przedostają się zarówno do powietrza, jak i do przyrządzanego jedzenia. Do rozpalania grilla nie należy również używać gazet oraz kawałków lakierowanego drewna. Posiadają one bowiem takie składniki, jak tusz drukarki czy lakier do drewna i podczas spalania będą wydzielać toksyny. Nie trzeba chyba wspominać o tym, że absolutnie niedopuszczalne jest stosowanie benzyny, nafty czy rozpuszczalnika.

Chociaż aluminiowa tacka na pozór wydaje się produktem mało ekologicznym, to jednak przy grillowaniu pełni bardzo pożyteczną rolę. Kiedy ułożymy na niej mięsa, ograniczymy bowiem wyciek tłuszczu na rozgrzany węgiel drzewny, który również prowadzi do uwalniania się toksycznych substancji, przywierających do jedzenia.

Jeżeli chcemy być maksymalnie ekologiczni, kupujmy mięso w eko sklepach, pochodzące z pełni naturalnych hodowli. Gotowe potrawy najlepiej podać na talerzykach wykonanych z tak zwanych odpadów młynarskich. Ich ekologiczny plus polega na tym, że… można je zjeść. Jeśli nie skusimy się na taki przysmak, to również nic złego, bo tego typu talerzyki bardzo szybko ulegają całkowitemu rozkładowi.

(hos)


Do druku: PDF

Wydanie nr 7 z dnia 06.04.2018

W Wiśle i Ochabach świętują

BĘDĄ NOWE EKOPRACOWNIE!

Już wiadomo, w których szkołach w regionie powstaną zielone pracownie – unikatowe klasy, gdzie dzieci w ciekawy i nowoczesny sposób mogą uczyć się przedmiotów przyrodniczych. 

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach właśnie rozstrzygnął konkurs kierowany do szkół podstawowych i średnich z całego Śląska. O pieniądze starały się 153 placówki.

Nadesłane projekty oceniane były pod kilkoma względami. Przede wszystkim jurorzy brali pod uwagę pomysł na zagospodarowanie pracowni – wykorzystanie przestrzeni, funkcjonalność, estetykę, kreatywność i innowacyjność zastosowanych rozwiązań. Ważne były także inne kwestie, m.in. różnorodność proponowanych pomocy dydaktycznych, wyposażenia i sprzętu, a także zasadność ich zakupu. W tym roku na konkurs „Zielona pracownia” przeznaczono 280 tys. zł, a laureaci mogli liczyć na nagrody w wysokości do 6500 zł.

Dofinansowania przydzielone zostały ostatecznie 43 szkołom, a pięć placówek otrzymało wyróżnienia w formie sprzętu, na przykład laptopów czy mikroskopów.

W gronie laureatów znalazły się dwie szkoły z naszego regionu: Szkoła Podstawowa im. Karola Miarki w Ochabach Małych oraz Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 2 w Wiśle. Obie placówki otrzymają maksymalną kwotę pomocy finansowej z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – 6500 zł. Nagrodzone klasy powinny zostać uruchomione w roku szkolnym 2018/2019.

W poprzednich trzech edycjach konkursu powstało 95 specjalistycznych pracowni w szkołach w całym województwie śląskim. Wiele z nich służy nie tylko uczniom, ale całej społeczności lokalnej, łącząc pokolenia ludzi uczących się zasad ekologii. Jedno z takich miejsc znajduje się w Szkole Podstawowej w Bąkowie. To tam zajęcia przyrodnicze wspierane są przez nowoczesną technologię, na przykład multimedialną tablicę, elektroniczne mikroskopy i przyrządy, stoły do wykonywania doświadczeń, a także różnego rodzaju preparaty i urządzenia służące do ich przeprowadzania.

(kredo)


Po niszczycielskiej nawałnicy

WIELKIE SADZENIE W SKOCZOWIE

W Skoczowie trwa odbudowa leśnego kompleksu na Górnym Borze, zniszczonego przez nawałnicę, jak przeszła przez nasz region w lipcu ubiegłego roku. Miastu udało się rozstrzygnąć przetarg na przeprowadzenie niezbędnych prac, które sprawią, że zielone płuca pod Kaplicówką znów będą odpowiednio pracować. Na ten cel udało się pozyskać 44 tys. zł dofinansowania z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Przypomnijmy, że zniszczone zostały dwa hektary miejskiego lasu znajdującego się w sąsiedztwie drogi ekspresowej Cieszyn – Bielsko-Biała. Silny wiatr uszkodził lub wyrwał z korzeniami kilkaset drzew, a szkody wycenione zostały na 100 tys. zł. Firma z Wisły, która wygrała przetarg, już przystąpiła do prac. Złamane i powalone drzewa są usuwane, a teren stopniowo porządkowany. Na wykonanie tych działań przedsiębiorca ma czas do końca kwietnia. W dalszej kolejności jego zadaniem będzie zasadzenie nowych okazów. Na Górnym Borze pojawi się 14 tysięcy sadzonek drzew liściastych i iglastych – sosen, świerków, jodeł, dębów i buków.

– Zdaniem specjalistów powstały w ten sposób las mieszany jest najbardziej zdrowy i stabilny. Cieszymy się, że jego struktura będzie odbudowana, bo to ważny dla miasta leśny obszar – stwierdza Dorota Marzęda, kierownik Biura Promocji, Informacji i Turystyki Urzędu Miejskiego w Skoczowie. Do końca września nowe uprawy powinny zostać ogrodzone specjalną siatką tak, aby sadzonki nie zostały zniszczone przez leśne zwierzęta.

(kredo)


Zanim ruszysz z remontem…

NA POMOC PTAKOM

Wiosna to czas, kiedy – także w naszym regionie – rozpoczyna się wiele inwestycji w różnego rodzaju budynkach. To także moment, w którym ptaki rozpoczynają wicie swoich gniazd i rozmnażanie. Jedno i drugie niestety nie idzie ze sobą w parze, gdyż coraz częściej na drodze do rozwoju ptaków staje człowiek.

Naszymi bliskimi sąsiadami są na przykład jerzyki, pustułki, jaskółki oknówki, gołębie miejskie czy wróble. Niektóre z nich pojawiają się jedynie w okresie lęgowym, czyli od wczesnej wiosny do późnego lata, inne są obecne cały rok. Przystosowując się do środowiska zmienionego przez człowieka, ptaki zakładają gniazda na budynkach, wykorzystując do tego celu różnego rodzaju zagłębienia i szczeliny powstałe w wyniku erozji betonu, a także kratki wentylacyjne czy przestrzeń w stropodachach. W związku z tym elewacje zasiedlone przez chronione gatunki ptaków muszą być szczególnie traktowane.

Trzeba mieć świadomość, że prace termomodernizacyjne związane z zasłonięciem elewacji budynku na czas remontu, a często także trwałym zamknięciem szczelin oraz zaślepieniem otworów wlotowych pod dachy, mogą znacznie ograniczać lub nawet uniemożliwiać wykorzystywanie budynku jako miejsca gniazdowania. – Nie wszyscy wiedzą, że obowiązujące przepisy traktują takie działanie jako zniszczenie siedliska gatunku chronionego. Aby było ono zgodne z prawem, wymaga uzyskania zezwolenia regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Łamiący przepisy muszą liczyć się z koniecznością wstrzymania prac oraz możliwością poniesienia kary, którą w takich przypadkach może być grzywna, a nawet areszt – przestrzega Małgorzata Zielonka-Alker, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach, która jesienią ubiegłego roku zorganizowała dzięki wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach konferencję na temat ochrony ptaków i nietoperzy w mieście. Cieszyła się ona bardzo dużym powodzeniem wśród inwestorów, którzy chcieli poznać skuteczne sposoby chronienia dzikich zwierząt mieszkających w centrach miast.

Dość często dzieje się tak, że ptaki i nietoperze – bo ich jest w miastach również bardzo dużo – giną w wyniku nieprawidłowo przeprowadzanych remontów. Nie wszyscy bowiem inwestorzy wykazują jednakową wrażliwość na obecność dzikich zwierząt w swoim otoczeniu. Dlatego tak wiele mówi się o tym, aby odpowiednio zaplanować inwestycję i nie dopuścić na przykład do zamurowania żywcem piskląt. Konieczne jest także odpowiednie przygotowanie zastępczych miejsc lęgowych i schronień.

O czym w związku z tym należy pamiętać, aby nie łamać prawa i spokojnie realizować swoje plany? Inwestor lub zarządca budynku już na etapie planowania modernizacji powinien zlecić ornitologowi sprawdzenie, czy obiekt jest lub mógłby być zasiedlony przez chronione ptaki. Jeśli odpowiednio wcześnie uda się ten fakt stwierdzić, można wystąpić do regionalnego dyrektora ochrony środowiska o uzyskanie zezwolenia na zniszczenie siedlisk. Dokument ten określa m.in. warunki, na jakich można to zrobić. Ustalone one są w taki sposób, by zapewnić ochronę ptaków w trakcie remontu, a jednocześnie dać im szansę na założenie gniazd po zakończeniu prac.

Gatunkiem bardzo często obecnym w naszych miastach jest jerzyk. Ten ptak zasługuje na szczególną uwagę. Często mylony z jaskółką, różni się od niej jasną plamą na podgardlu, ciemniejszym i bardziej jednolitym upierzeniem oraz dłuższymi i sierpowatymi skrzydłami. Jerzyki przylatują do Polski z Afryki zwykle pod koniec kwietnia, a odlatują w połowie sierpnia. Czasami, jeśli lęgi się opóźnią, robią to we wrześniu. Pierwotnie jerzyki zakładały gniazda w załomach stromych skał, ale obecnie niemal cała europejska populacja gnieździ się w miastach, gdzie szczeliny w budynkach oferują im podobne siedliska. Jerzyki, poza okresem wysiadywania jaj, praktycznie całe życie spędzają w locie i są zupełnie nieuciążliwymi sąsiadami, gdyż nawet w powietrzu załatwiają swoje potrzeby. Dlatego zamontowanie budek lęgowych na elewacjach budynków nie skutkuje zabrudzeniem ścian. Takie rozwiązanie od dobrych kilku lat funkcjonuje w Skoczowie, gdzie na terenie miejskiej spółki „Sko-Eko”, zarządzającej oczyszczalnią ścieków w Kiczycach, przy okazji remontu elewacji budynku biurowca, pojawiły się skrzynki lęgowe dla jerzyka (na zdjęciu).

(kredo)


Do druku: PDF