Wydanie nr 4 z dnia 22.02.2018

Nie daj zarobić pseudohodowlom!

Pieska tanio kupię…

Szukasz rasowego psa przeglądając internetowe portale ogłoszeniowe i interesuje cię tylko jak najniższa cena? To błąd! Lekarze weterynarii ostrzegają, że w ten sposób możesz wspierać nieekologiczne i niehumanitarne pseudohodowle, a ostatecznie i tak zapłacisz o wiele więcej, niż za psa ze sprawdzonego źródła.

„Kronika” jako pierwsza napisała o szokującej hodowli w Bestwince, gdzie po raz wtóry odebrano zwierzęta właścicielowi psów, który trzymał je w skandalicznych warunkach. Za to, że dochodzi do takich sytuacji w pewnej mierze odpowiadają nabywcy zwierząt. – Jest popyt, jest i podaż – wskazuje Zenon Dobija, powiatowy lekarz weterynarii.

Nie wierz ogłoszeniom

W Internecie roi się od ogłoszeń, często anonimowych – nie licząc podania numeru telefonu czy przybliżonego miejsca hodowli – o sprzedaży psów. W modzie jest kupowanie psów rasowych, często z tych najrzadszych ras, a przez to najbardziej pożądanych. Mieszkańcy są gotowi zapłacić za pięknego szczeniaka od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych.

Najpewniejszym źródłem zakupu są profesjonalne hodowle członków Związku Kynologicznego w Polsce, z uznaną marką na rynku, które dbają o dobrostan zwierząt i potrafią udokumentować ich rodowód. Niestety, dobry biznes zwietrzyli także ci, którzy oszczędzają na kosztach hodowli. Cierpią przez to pieski.

Zmiany w prawie z 2012 roku sprawiły tylko, że proceder sprzedaży psów z podejrzanych źródeł uległ przeobrażeniu. W wielu przypadkach stał się zupełnie… legalny. Bo właściciele nielegalnych niegdyś pseudohodowli rozpoczęli… legalną działalność, nie zmieniając niemal nic w swoim postępowaniu. Prócz tego, że z innymi kolegami po fachu zrzeszyli się stowarzyszeniu zajmującym się hodowlą i tworzą własne certyfikaty mając dać złudzenie rzetelności. Teoretycznie psa można kupić tylko w miejscu hodowli. – W praktyce sprzedaż odbywa się internetowo. Ludzie nie oglądają zwierząt i niczego nie sprawdzają. O hodowcy wiedzą tylko tyle, co sam napisze w ogłoszeniu – że urodziło mu się na przykład pięć psów. I tyle! – stwierdza Zenon Dobija.

Warto przyjrzeć się hodowlom, bo to proceder o ogromnej skali. Z danych powiatowego lekarza weterynarii wynika, że w zeszłym roku w Bielsku-Białej i powiecie bielskim lekarze zaszczepili ponad 26 tysięcy psów.

Przed zakupem psa z podejrzanego źródła i z lewymi dokumentami bardzo łatwo się zabezpieczyć. Wystarczy zrobić ciut więcej, niż szukać najniższej ceny. – Proceder prowadzenia pseudohodowli może się zakończyć, jeśli ludzie zaczną nabywać psy świadomie. Dzisiaj zdarza się, że kupują starszego psa, a potem otrzymują „certyfikat” o rasowości, co jest fikcją – tłumaczy Zenon Dobija.

Prześwietl hodowcę

– Apelujemy do nabywców, aby przed zakupem konsultowali się z lekarzem weterynarii zajmującym się profilaktyką i leczeniem zwierząt, z powiatowym lekarzem weterynarii albo z miejscowym oddziałem Związku Kynologicznego. Gdyby nabywcy psów hodowcy z Bestwinki zasięgnęli porady w tej ostatniej instytucji, dowiedzieliby się, że został wykluczony z tego związku i kilku innych organizacji. Fachowcy z tej dziedziny bez problemu stwierdzą więc, czy osoba, od której chcemy nabyć psa jest godna zaufania – przekonuje powiatowy lekarz weterynarii. – Jednak prześwietlić hodowcę możemy też na własną rękę. Właściciel dobrej hodowli zaprosi nas do siebie i pokaże, w jakich warunkach ją organizuje. Nic nie będzie ukrywał i odpowie na wszystkie pytania. Przed wpłaceniem pieniędzy pozwoli na przebadanie zwierzaka u weterynarza. Z kolei właściciel pseudohodowli będzie zainteresowany tylko jak najszybszą sprzedażą psa. Gdy zacznie się migać od pytań o swoją hodowlę, my powinniśmy się… wymigać od zakupu – dodaje.

To, że rasowego psa kupimy o kilkaset złotych taniej nie oznacza, że oszczędzimy. U zwierząt hodowanych w złych warunkach śmiertelność jest dużo wyższa. – Możemy kupić chorego psa w okresie wylęgania się choroby zakaźnej. Za jego leczenie zapłacimy więcej, niż za zakup psa z dobrej hodowli. Wiadomo, że ludzie tak kochają swoje psy, że nie liczą się z pieniędzmi, tylko cierpliwie walczą potem na przykład z parwowirozą, która najczęściej się pojawia – ostrzega Dominika Kubica, lekarz weterynarii w bielskim inspektoracie.

Zacznij od schroniska

Lekarze weterynarii radzą jednak, aby – chcąc mieć w domu psa – przede wszystkim dać szansę tym ze schroniska. Wtedy ratujemy zwierzaki po przejściach, zamiast dać zarobić szemranym hodowlom. A to najlepszy dowód, że naprawdę kochamy zwierzęta i zależy nam na ich dobru.

(mk)

Na zdjęciu: Zenon Dobija, powiatowy lekarz weterynarii przed budynkiem inspektoratu w Bielsku-Białej.


Związek Kynologiczny radzi

Przed zakupem psa:

  • Jeśli zdecydujesz się już na konkretną rasę, najlepszym wyjściem będzie odwiedzenie najbliższego oddziału ZKwP, gdzie otrzymasz informację o zarejestrowanych hodowlach. Takie informacje często udzielane są również telefonicznie.
  • Możesz też przejrzeć strony internetowe oddziałów, zamieszczane są tam aktualne dane o posiadanych szczeniętach.
  • Jeśli zdecydujesz się na zakup psa, pamiętaj o podpisaniu umowy. To prosta czynność, która w razie późniejszych kłopotów może zaoszczędzić ci wielu nieprzyjemności. W takiej umowie oprócz danych hodowcy i nowego właściciela powinny się znaleźć: dane psa, zapis o tym, że zwierzę jest zdrowe, zapis o tym czy jest to zwierzę przeznaczone do dalszej hodowli czy jest niehodowlane i oczywiście kwota jaką zapłacisz za szczenię.
  • Oprócz umowy powinieneś otrzymać książeczkę zdrowia lub paszport (z poświadczonymi szczepieniami i odrobaczeniami), a także wskazówki dotyczące żywienia i pielęgnacji psa. Wielu hodowców wyposaża szczenię także w wyprawkę.
  • Nie zapomnij o metryce lub rodowodzie. Szczenięta wyposażone będą w metrykę zawierającą pieczęć oddziału i podpis jego przedstawiciela oraz hologram ZKwP (hodowca otrzymuje metrykę z oddziału ZKwP po tzw. kontroli miotu).
  • Metryka jest poświadczeniem rasowości psa, zawiera dane jego i jego rodziców a także hodowcy i właściciela.
  • Rodowód stanowi jej rozszerzenie o kolejne pokolenia i dodatkowe dane.

 


Wyjątkowa akcja bielskiej Arki

Drugie życie książek

To akcja, która łączy w sobie kilka aspektów: ochronę środowiska, edukację kulturalną i pomoc społeczną. A jej punktem wyjścia jest zapewnienie drugiego życia… książkom.

Na placu Bolka i Lolka w Bielsku-Białej zainaugurowano niedawno akcję „Książka wspiera bohatera”, organizowaną przez Fundację Ekologiczną Arka. Na dobry początek zebrano sto książek przekazanych przez mieszkańców.

– Chcemy zbierać od zaprzyjaźnionych osób i uczestników akcji niepotrzebne książki, organizować ich kiermasze dając im „drugie życie”, a za zebrane środki fundować bilety do kin i teatrów dzieciom z domów dziecka, świetlic środowiskowych oraz spełniać ich „zielone marzenia”. Bardzo ważnym elementem akcji jest podkreślanie znaczenia recyklingu i segregacji śmieci oraz tzw. upcyklingu (ponownego używania rzeczy), który ogranicza ilość produkowanych przez nas śmieci. W tej akcji, jak to u nas, łączymy tematykę ekologiczną ze społeczną – opowiada jej pomysłodawca i szef Arki, Wojciech Owczarz.

Pod koniec zimy fundacja zorganizuje pierwszy „Kiermasz niepotrzebnych książek” połączony z warsztatami ekologicznymi.

Akcja organizowana jest w ramach całorocznego programu edukacji ekologicznej „Wszystkie kolory recyklingu” realizowanego z miastem Bielsko-Biała oraz Zakładem Gospodarki Odpadami.

(mk)

Na zdjęciu: Na placu Bolka i Lolka zainaugurowano kolejną akcję bielskiej Arki.


Czechowice: 60-procentowy zwrot kosztów

Wymień kocioł na nowy

W Czechowicach-Dziedzicach szykują się do wdrożenia kolejnego etapu programu ograniczania niskiej emisji, dzięki któremu mieszkańcy będą mogli wymienić stare kotły na nowe. Władze liczą przy tym na dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Do 10 kwietnia w czechowickim Urzędzie Miejskim prowadzony będzie kolejny nabór wniosków o udzielenie dotacji na modernizację źródła ciepła w ramach „Programu ograniczenia niskiej emisji w gminie Czechowice-Dziedzice na rok 2018”. Wnioski można składać w pokoju 407 w głównym budynku ratusza. W programie mogą wziąć udział jedynie właściciele budynków jednorodzinnych, chcący zlikwidować nieekologiczny kocioł węglowy i zastąpić go kotłem gazowym lub kotłem węglowym z załadunkiem automatycznym, spełniającym wymogi piątej klasy. Wysokość dofinansowania do wymiany kotłów będzie wynosić 60 procent tzw. kosztów kwalifikowanych, lecz nie więcej niż sześć tysięcy złotych.

Władze gminy, tak jak w przypadku poprzednich edycji programu, starają się o dofinansowanie ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Bez tego źródła finansowania samodzielne wdrożenie tego przedsięwzięcia byłoby dla miasta zbyt kosztowne.

(mk)


Do pobrania: pdf

E-wydanie